mnie nie widać! yay!

wtorek, 18 kwietnia 2017

Mitologia Zwierzogrodu #1: Na początku była...

Opowieści pora zacząć
Usiądźcie wygodnie, gdyż właśnie wyruszamy w podróż po pradziejach. 

 Usłyszycie o bogach jak zwierzęta i zwierzętach jak bogowie. Doświadczycie na własnej skórze grozy wojen i skosztujecie smaku zwycięstwa. Poznacie historię Animalii, Czwartego Świata. Zrozumiecie o czym gwiżdże wicher przemykający wśród skał w ciemną, lodowatą noc. Spotkacie się z potężnymi olbrzymami i malutkimi kretami. Zapłaczecie nad losem niewinnych ofiar i nad okrucieństwem sił mroku. Opowiem wam zwierzęce mity, klechdy i sagi.

 Albowiem jam jest Albus znany pod wieloma imionami. Mówią na mnie Dwunasty Mędrzec, Gwiezdny Wędrowiec, Wieczny Opiekun, Kronikarz, Wysłannik Jego, Skald Przestrzeni, Podróżnik w Czasie, ale dla was będę po prostu Bajarzem, i nikim więcej. Przepływa przeze mnie mądrość wszystkich poprzednich Mędrców. Co wiedzieli oni, wiem i ja. Co słyszeli oni, słyszałem i ja. Czego doświadczyli oni, doświadczyłem i ja. 
 Jestem spadkobiercą spuścizny rodu Mędrców i od 700 lat kontynuuję ich dzieło. Więc usiądźcie bliżej ognia i posłuchajcie. Oto są mity o początkach świata, klechdy, które ssaki opowiadały, kiedy dął mroźny wiatr, kiedy na dworze szalały drapieżniki, a ogień zapalał krwawe iskry w oczach barda. Posłuchajcie więc co stało się kiedy Czwarty Świat wypączkował z Drzewa.

 Na początkach początku była pustka - Mammalgagap. Na północ od niej ciągnęła się kraina ciemności i mgieł zwana Sapiensheim, a na południu leżała ojczyzna wiecznego ognia - Ignisheim. 
Mroźne tchnienie łączyło się z wilgotną mgłą zmieniając w bryły lodu, które stykały się z iskrami południowej krainy i tworzyły parę, która wysoko w górze zamarzała i opadała w dół.
 Aż razu pewnego, nadeszła odwilż i lodowe bloki, owionął ciepły oddech Ignisheimu, wiatr łagodny. Z wszechobecnego śniegu wyłoniły się dwa niezwykłe kształty. Pierwszym był Ursidir, najstarszy z lodowych gigantów, niedźwiedź nad niedźwiedzie, ojciec wszelkich drapieżców, wszelkiego zła i występku, drugim zaś była sarna Capreoumla. Olbrzymi Ursidir pił jej mleko i rósł w siłę, a ona lizała bloki lodowe, które pod naciskiem ciepłego języka topniały o wiele szybciej. 
 I oto nazajutrz z bloku, który lizała wyłoniła się najpierw łapa, potem pysk i tułów, a gdy trzeci dzień dobiegł końca z lodowej bryły wyszedł boski Mere, piękny i dobry, praojciec wszelkiego życzliwego i pożytecznego stworzenia. Wkrótce zrodził mu się potężny Bor. Teraz życie poczęło się budzić. W czasie snu Ursidirowi zrodziła się para olbrzymów: mocarny syn i ogromna córka, a z jego stóp wyskoczył sześciogłowy potwór Acinogelmir. 
 Tak oto w zaraniu świata rozpoczęło się współzawodnictwo między rodem gigantów, a boskim Merem i jego mężnym synem Borem. Rodzina gigantów rosła i rozmnażała się, ale nie potrafili podporządkować sobie świata. Przez długi czas szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną, raz na druga stronę. Pewnego dnia dzielny Bor spotkał na swej drodze piękną olbrzymkę, która okazała mu przychylność i została jego żoną. Parze tej urodził się wszechmocny Zoodyn, ten który siłą i odwagą przewyższył z czasem ojca i braci. Kiedy osiągnął dojrzałość i pełnię sił, wyprawił  się na ostateczną walkę z rodem olbrzymów. Starł się wtedy z wodzem gigantów Ursidirem i zabił go własną łapą. Wraże zastępy ogarnęła panika, bez swego przywódcy nie mieli szans. Większość potopiła się w krwawej rzece, która spłynęła z ran zadanych wielkiemu niedźwiedziowi. Jednak dwóm z nich udało się uciec byli to Pantheremir i jego żona. Para ta zmyliwszy pogonie, osiadła na krańcu świata i założyła własne państwo olbrzymów w ponurej krainie Carnivorheim. Stamtąd właśnie wywodzą się wszystkie złe, mroźnie i skalne olbrzymy oraz wszystkie niedźwiedzie huraganów, które tak długo stanowiły przekleństwo świata. 

Nie mam pomysłu na podpis
 
 Pokonawszy władcę olbrzymów, Zoodyn cisnął jego cielsko w przestrzeń i stworzył z niego świat. Z mięśni i ciała zabitego giganta ukształtowana została Animalia - świat zwierząt. Zoodyn przyozdobił go sierścią niedźwiedziego tytana, a z jego kości stworzył góry i wzgórza, natomiast z kłów skały i kamienie. Z gęstego futra uczynił drzewa, a z jego krwi morze otaczające świat. Zoodyn zasiedlił świat wieloma stworzeniami: drapieżnikami utworzonymi na podobieństwo gigantów oraz roślinożercami stworzonymi na swoje boskie podobieństwo. Podziemne kompleksy jaskiń ciągnące się pod światem zasiedlił kretami, karłami mroku, które od tej pory ciężko pracowały jako kowale i górnicy. Opiekunami kwiatów i roślin uczynił elfy jasności, do złudzenia przypominające króliki. 
  Wysoko ponad ziemią ma podobłocznych równinach rozciągało się królestwo bogów, Zoodgard. Tutaj wznosił się pałac rady, w którym bogowie schodzili się by debatować na sprawami świata. Krainę bogów z Animalią łączył tęczowy most pilnowany przez Retsiwta, wiecznego wojownika. W sercu Zoodgardu rósł potężny dąb, będący wierną kopią Drzewa. Z swej siedziby bogowie opiekowali się ssakami obserwowali ich rozwój i chronili przed złem. Jednak bogowie byli podzieleni, mimo tego, że nigdy między sobą nie walczyli część z nich bardziej wspierała drapieżców podobnych gigantom, a reszta stawała po stronie ofiar. Zawsze jednak udawało się osiągnąć kompromis. Do najważniejszych wśród bogów należał Zoodyn, Wszechojciec i opiekun świata, jego syn bóg wojny i burzy, mężny Skenilop, ślepy pan nocy Hódor oraz pan jasności Xariv. Wreszcie na radę bogów często przybywał Ytnatsnok. zwany również Rudowłosym od koloru futra, przybywał proszony bądź nie, pochodził on z plemienia gigantów, ruchliwy, zręczny i skory do śmiechu. Zwykle miły potrafił być także złośliwy i okrutny. Bogów było oczywiście wielu więcej, dużą część z nich poznamy w dalszych opowieściach.

   Taki był oto początek świata, od którego zaczęło się wszystko.
Taki oto był początek świata i istnienia: od pustki i mroku, od chaosu i bezmiernej otchłani. I oto tak zaczynają się nasze heroje Animalii, w których dzieje bogów splatają się z losami drapieżcopodobnych gigantów, krecich karłow, herosów i zwyczajnych zwierząt, aż do chwili gdy...
 Ale nie uprzedzajmy naszej dramatycznej sagi, nie uprzedzajmy opowieści o bogach takich jak zwierzęta.

Nadal nie ma pomysłu...
 Moi drodzy takim przyjemnym akcentem kończymy pierwszy odcinek Mitologii Zwierzogrodu. Jak to mówią: pierwsze koty za płoty. Później powinno być tylko łatwiej. Napracowałem się mocno z prostego powodu, ten mit był naprawdę trudny do przerobienia na klimaty zwierzęce, dużo było fragmentów, które całkowicie zmieniłem bądź pominąłem. Przejdźmy do omówienia.

 Nazwy powstały w sposób bardzo łatwy z połączenia łacińskich nazw gatunków bądź rodzin z końcówkami oryginalnych nazw z mitologii nordyckiej, chociaż jest kilka wyjątków, jednak je powinniście odkryć dosyć szybko, co do nazw łączonych, kilka przykładów: 
Mammalgagap - z nazwy ssaków: Mammalia i krainy Ginnungagap.
Ursidir - nazwa gatunku niedźwiedzi: Ursidae i imię oryginalnego ojca olbrzymów Imir.
Zoodyn - to jest chyba oczywiste.
 Resztę możecie poodkrywać sami. Piszcie w komentarzach czy rozszyfrowaliście jakąś nazwę.

 Kolejna sprawa to rozróżnienie na gigantów i ród bogów. Tutaj przyjąłem jasną koncepcję, giganci jako te większe drapieżniki, bogowie na wzór roślinożerców. Jako, że mity najczęściej powstawały w zamierzchłych czasach uznałem, że były spisane właśnie przez ofiary, które jeszcze nie zaufały mięsożercom, bądź nadal nie pozbyły się strachu przed nimi. To, że były stworzone na podobieństwo gigantów wyjaśniało ich mordercze zapędy, a to, że zostali jednak powołani do życia przez Zoodyna wykluczało całkowite zło. Mogliście pewnie zauważyć, że nie podałem nigdzie wyglądu bogów. Gigantów co prawda też, ale dało się wyczytać, że Ursidir był niedźwiedziem, tak więc olbrzymy są po prostu większymi drapieżcami, tak jak w prawdziwych mitach, byli olbrzymimi ludźmi. Z kolei bogowie to po prostu bogowie, nie chciałem im przydzielać konkretnego wyglądu, ani zmieniać ich w konkretne zwierze, jedyne co wiadomo, to że odpowiednik Lokiego ma rudą sierść, w połączeniu z charakterem można by pomyśleć, że to lis, ale to po prostu bóg i tyle. Ich wygląd zostawiam waszej wyobraźni. Karły, będące elfami ciemności uczyniłem kretami z prostego powodu, żyją pod ziemią w całkowitej ciemności, słońce robi im krzywdę. Z kolei elfy jasności otrzymały wygląd królików bo tak bo jak widzieliśmy w filmie króliki to dobrzy ogrodnicy oraz bardzo słodkie istoty.

Spory kłopot miałem z znalezieniem zastępstwa dla krowy Audumli, oryginalnie występującej w micie. Zmieniłem ją na sarnę by nadal reprezentowała łagodność. Sprawa z głównym praojcem dobra nie była tak skomplikowana, kandydat był tylko jeden: Mere. Jak mogliście również zauważyć Animalia nie jest samodzielnym światem, gdyż ta mitologia tworzona jest na podstawie mojego osobistego, fikcyjnego świata (pozdro dla Grzesia, chociaż nie mam alikornów planetarnych) łączącego wiele uniwersów, który możecie znać z ostatniego shorta, wstępu do mitologii. Jeśli kiedyś będziecie nalegać, może opublikuję te wymysły, ale na razie skupiam się na mitach tylko Zwierzogrodowych, chociaż pojawią się pewne odbiegające od normy wymysły.


Coś słabo z podpisami

No cóż tu właściwie nie ma więcej do omawiania, dziękuje za uwagę mam nadzieję, że się podobało. Jestem otwarty na wszelkie propozycje takie jak:
"Tego nie da siem czytac weś ić stond"
"Wincej chcemy wincej!"
ale również te normalne. Dajcie znać czy część literacka ma być dłuższa, czy może to omówienie powinno zająć więcej miejsca.
Tekst oczywiście wzorowany na micie "Początek wszechrzeczy" ze zbioru "Heroje Północy"
Ogłaszam również mini konkurs, można wygrać talon na balon, jako, że jestem leniwy w tekście jednak nazwa nie została przerobiona bądź wymyślona od nowa, zgadnijcie która.

To by było na tyle, pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia. Ku chwale Rarity!



8 komentarzy:

  1. Ogólnie fajni się czytało, nie mam zastrzeżeń i szczekam na więcej :D(i też pozdrawiam Grzesia!)

    OdpowiedzUsuń
  2. DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO DOPRO. Wincej chcem wincej.Ale gdzie jest Marcin??????!!!!!??????

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nieładnie tak pisać nioch pod komentarzami pomyślałeś jak poczuł się Mr.B , bo ja tak i pomyślałem że zjadłbym ciasto ale jestem ryjówką i ciasto jest duże ale lubię ciasto i zjem . Ciasto są dobre szczególnie z kokosem , wiesz jak trudno dostać drożdżówke z kokosem , wlasnie dlatego nie powinieneś pisać nioch, pojdziemy na drożdżówki z kokosem, bo ja lubię kokosy .

      Usuń
  4. Świetne! Czyli teoria, że wystarczy odwrócić imię/nick, żeby brzmiał bardziej w stylu fantasy, się wciąż potwierdza. :-P
    PS. Xariv panem jasności? Jakim cudem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałem: też pozdrawiam Grzesia!

      Usuń