mnie nie widać! yay!

środa, 18 stycznia 2017

O policji dla chomików



Witam ponownie wszystkich zgromadzonych.
W ostatnim poście na temat slumsów pojawiła się propozycja, by omówić kwestię radzenia sobie metropolii z nadmiernym rozmnażaniem pewnych gatunków zwierząt, głównie królików. Jako że Cichy już to omówił, nie ma sensu tego powtarzać, dlatego zajmę się innym tematem, a jakim, tego dowiecie się, czytając dalej.


Mam taki tydzień, że przykleiłem się do małych ssaków. Zootopia Travel o Chomiczówce, ten post i parę innych spraw, o których nie będę wspominać. Tematem dzisiejszych rozmyślań są służby mundurowe. No, w pewnym sensie. Zacznijmy od pytania, które postanowiłem sobie zadać.
„Skoro mieli obiekcje co do Judy, gdy zostawała policjantką, to kto pilnuje porządku w Chomiczówce?”


Jaka jest ta dzielnica, każdy wie. Właściwie, to można by ją nazwać miastem w mieście. Tu już pojawia się pierwsza myśl, pewnie najbardziej realna. Little Rodentia, jako odgrodzona płotem, posiada własne władze i własne służby porządkowe. Jak by na to nie patrzeć, raczej do środka nie wpuszczą nosorożca, by wszystkiego pilnował. W takim przypadku przy każdym pościgu takim jak w filmie, musiano by to odbudowywać. Sprzedawcy patyków po lodach raczej by się nie skarżyli.


Jednak czy taka służba porządkowa by dała radę? Też pytanie. Dlaczego by nie? Właściwie nie wiem, po co takie pytanie zadałem, choć teraz się pojawia kolejna myśl. Judy w pościgu za Weaseltonem nieźle narozrabiała i jakoś nigdzie nie było widać mysich policjantów. Może więc faktycznie ich nie ma. Ale też nie widzieliśmy wszystkiego. Pierwszy posterunek policji raczej jedynym w Zootopii nie jest, więc zapewne ta dzielnica także swój posiada.


W takim wypadku, jak dba się o porządek w tej dzielnicy? Jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszystko jest tam cacy, zresztą jak w całym mieście. Po coś ta policja jest, a skoro są tacy osobnicy jak Pan B oraz Bellweather, to taka dzielnica bez policji byłaby dla nich rajem. Jednak działają inaczej. Dlaczego? Fakt, można tłumaczyć, że mają wyższe cele, ale czy to przeszkadza, by zaczynać w Chomiczówce? Owca może miałaby problemy, ale ryjówka? Pozostaje kwestia jego miśków, ale tych też dałoby się zastąpić.


Kolejną myślą był patrol „nosorożcowy”. O co chodzi? Pamiętacie, jak Rogalski wołał za Judy? Może właśnie w taki sposób ZPD patroluje ulicę dzielnicy gryzoni. Jednak tu pojawia się pewien szkopuł. Little Rodentia to w gruncie rzeczy dość duża dzielnica, pełna „wysokich” budynków i uliczek. Stojąc przy płocie, wszystkiego nie ogarniesz, chyba że koniecznie chcesz się bawić w Kargula i Pawlaka. Wprowadza to też pewną konsternację w życie gryzoni. Poza tym zawiłość uliczek zasłanianych przez budynki znacząco utrudnia zadanie.

Zawsze pozostają kamery. No, ale kamery złodzieja nie złapią. OK, złapią na filmie, ale na żywo już nie. Potrzeba funkcjonariusza, który przyskrzyni rabusia. To, że mamy kamery nie oznacza przecież, że nie da się uniknąć ich obiektywów. Ciekawe, jak wygląda łapanie takiego „ktosia”. Otwieramy furtkę jak do ogródka warzywnego? Jasne, a może od razu damy mu bilet na samolot.


Jakieś służby porządkowe są potrzebne, więc albo organizowane we własnym zakresie patrole sąsiedzkie, albo specjalnie wykwalifikowany policyjny personel. Skąd w takim razie te obiekcje względem królika? Zwierzogród to nie Chomiczówka. Widzisz takiego uszaka i już myślisz sobie „Ha, ha. Policjant? Z niego? Wolne żarty. Na mieście go zjedzą, a do Chomiczówki za duży. Mandaty co najwyżej może rozdawać”. Coś w tym jest. Jednak dać się wykazać też trzeba. Nie oznacza to od razu nie wiadomo jakiej sprawy, ale na pewno nie należy z góry przekreślać kogoś, wlepiając mu etykietkę „Nie nadajesz się” i robić wszystkiego, by to udowodnić. Z drugiej strony też nie można się bawić w samowolkę czy też czekać cierpliwie na TEN moment. Oczywiście nie można osiąść na laurach, ale też nie powinno się dobijać do wszystkiego nachalnie, twierdząc, że jestem taki super i miałem takie świetne wyniki, iż z góry należeć powinienem do elity.
Analizując głębiej ten temat, zaczynam bardziej rozumieć protekcjonalizm względem Judy. Z jednej strony to stereotypowe myślenie, że mimo wszystko nadaje się jedynie do uprawy marchewek, dlatego nie będzie dobrą policjantką. Z drugiej uprzedzenia co do wzrostu i siły. Z trzeciej zaś, no weź, przecież to „świeżak”, raczej to oczywiste, że zacznie od czegoś w stylu parkometry.


Tak więc uważam, że owe obiekcje raczej wynikały ze zderzenia się z nową sytuacją. Niewiedza, jak sobie z tym poradzić, jak to rozwiązać powoduje, że jesteśmy niechętni i nieufni. Ostatecznie wszystko dobrze się kończy. Ona zostaje doceniona, zwierzęce myślenie się nieco zmienia, ale czy to zapobiega podobnym zdarzeniom i pytaniom w przyszłości? Śmiem wątpić.

Na tym zatem zakończmy te rozważania. Jakie jest wasze zdanie? Czy wszystko zostało powiedziane, czy może coś należałoby  rozwinąć bardziej?
Na ten moment się żegnam i do usłyszenia (przeczytania?) w kolejnym poście.

15 komentarzy:

  1. Ciekawy temat. Jak dla mnie jakieś służby porządkowe w Chomiczówce muszą być. Tylko pytanie, czemu nie przyjechali, aby złapać Weaseltona? Może przeszkodziła im rozróba dokonana przez niego i Judy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę że na pewno są tam siły policyjne a ich brak można wytłumaczyć szybkim przemieszczaniem sie weaseltona po całej dzielnicy

    OdpowiedzUsuń
  3. Policja jak najbardziej występuje co widać na tym plakacie: http://cdn.collider.com/wp-content/uploads/2015/12/zootopia-movie-poster.jpg (nad głowami rodziców Judy jest maleńki radiowóz który zatrzymał jakiegoś kierowcę), więc w dzielnicy na pewno jest policja dostosowana do rozmiaru mieszkańców, zwłaszcza że to jest tak wydzielony teren żeby właśnie zminimalizować występowanie "większych" problemów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I skoro taka miniaturowa policja występuje normalnie na mieście to tym bardziej występuje w Chomiczówce gdzie każdy większy funkcjonariusz zamiast pomagać by tylko przeszkadzał.

      Usuń
  4. Ale w koło jest wesoło, a mi by się przydał jakiś artysta rysownik do wolontariatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Wielkiej Orkiestry Pomocy Dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, czy do celów prywatnych?

      Usuń
    2. Powiedzmy, że do celów osobisto-konkursowych.

      Usuń
  5. Znów znalazłem źródło:
    http://jusu-tengu.deviantart.com/art/What-s-Up-in-Little-Rodentia-642567666

    OdpowiedzUsuń
  6. Do ósmego zdania od końca wkradła się niepotrzebna kropka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, musiałam ją przegapić przed publikacją.

      Usuń
    2. A to nie był przecinek? No tak.

      Usuń
  7. Ostatni obrazek przesłodki :)

    OdpowiedzUsuń