mnie nie widać! yay!

poniedziałek, 31 października 2016

Straszna zwierzęca historia


Uwaga! Straszna historia! Dość krótka... ale straszna! Uwierzcie! Proszę... Hej, ty tam w czwartym rzędzie, czy ty się śmiejesz? Tak, ty! Proszę się nie śmiać! Będzie strasznie! Proszę...



Judy siedziała sama w swoim pokoju.
I umierała.





Umierała z nudów oczywiście. ^^
Nie wiedziała, co ze sobą zrobić i tylko chodziła po pokoju albo bezmyślnie zmieniała kanały w swoim świeżo zakupionym telewizorze.
"Chciałabym z kimś spędzić ten wieczór" - myślała, wpatrując się w ścianę.
"W pracy jest zawsze ekscytująco, ale kiedy wracam do mieszkania, czuję, jakby było to najnudiejsze miejsce w Zootopii... Przysięgam, że potrafię przywołać w pamięci każdy fragment tapety! Ech, może zadzwonię do Nicka. Swoją drogą, ciekawe, co on porabia wieczorami?".

Judy wzięła smarfona i wybrała numer. Niemal natychmiast usłyszała głos swojego lisiego partnera:
- Nick Wilde. Jeśli masz coś do mnie, to pamiętaj, że jestem z policji.
- Nick! To ja, Judy!
Przez chwilę w telefonie króliczki zapanowała cisza. Lis nie potrafił wydać z siebie żadnego dźwięku.



- K-karotka? Ja ci dawałem ten numer? - odezwał się w końcu Nick.
- Poprosiłam cię o niego już pierwszego dnia pracy... I dałam swój. I tysiąc razy pytałam się, czy zapisałeś go w telefonie... I próbowałam dzwonić testowo, ale mówiłeś, że akurat padła ci bateria albo widocznie nie masz zasięgu... - tłumaczyła zniecierpliwiona króliczka.
- Mhm. Ale nie podejrzewasz mnie o kłamstwo, prawda?
- Nie no, skądże znowu. Dowody są co prawda miażdżące, ale dla głupich lisów... mam taryfę ulgową.
- Uff... co za ulga! No dobrze, to dlaczego dzwonisz?
- A wiesz... może miałbyś ochotę wpaść dziś do mnie? - zapytała niby od niechcenia Judy.
I znowu nastała niezręczna cisza.



- Nie - odpowiedział Nick.
- Nie? Nie chcesz? - zapytała zaskoczona taką odpowiedzią króliczka.
- Wybacz, Karotka, ale musiałbym się do ciebie dostawać przez pół miasta.
- I nie chce ci się?
- Hm.................. nie.
Teraz Judy nie wiedziała, co powiedzieć.
- No tak, to ja... rozłączam... się. Do jutra.
- Do jutra, Karotka, słodkich snów! - powiedział Nick starając się brzmieć jednocześnie miło i oschle.
- Wiesz, ja mam imię - zagaiła jeszcze Judy.
- Coś słyszałem - odpowiedział Nick, po czym wykonał teatralne ziewnięcie.
Judy nie chciała czekać na jego koniec, tylko rozłączyła się i położyła się na łóżku.


"Kolejny wieczór w samotności. Nie żebym nie lubiła spokoju, ale ileż można?! Co ja sobie myślałam, że Nick zgodzi się tu przy..."

Rozmyślania króliczki przerwał głośny trzask dobiegający spod podłogi, parę pięter niżej. Jej instynkt kazał jej natychmiast wstać i nasłuchiwać.
Przez dłuższą chwilę znowu nic się nie działo, ale potem znowu usłyszała hałas, który uchichł po paru sekundach. Wystarczyło to jednak, by uaktywnić sąsiadów...

- CO SIĘ DZIEJE?
- KTO TAK HAŁASUJE!
- CICHO TAM!
- SAM BĄDŹ CICHO!
- OBAJ BĄDŹCIE CICHO! - krzyknęła Judy, która nauczyła się już, że to jedyny możliwy sposób walki z sąsiadami.
Faktycznie obaj natychmiast umilkli.


"Chyba będzie trzeba tam zejść i sprawdzić" - pomyślała nieustraszona króliczka. I jak pomyślała, tak zrobiła.

Schodziła po schodach kamienicy, po drodze nie spotykając żadnej żywej duszy. Im niżej schodziła, tym głośniej i częściej było słychać trzaski.

"Moi rodzice pewnie pomyśleliby, że to lisołak... co za bzdury".
Lisołak był dość specyficznym elementem kultury królików z Bunnyburrow. Według podań przekazywanych z pokolenia na pokolenie, przez cały rok był przerażającym stworem, który porywa małe, niegrzeczne króliczki, ale w świąteczne dni przybierał ładne wdzianko i jako Lisołaj rozdawał grzecznym króliczkom prezenty. Teoretycznie służył do straszenia i zachęcania maluchów, by te zachowywały się grzecznie. Ale tak naprawdę nawet starsi wierzyli w jego istnienie. Choć oczywiście zaprzeczaliby mówiąc, że "nie, nie, ależ skąd, ale kto wie, czy w tej legendzie nie ma ziarnka...". Judy oczywiście była zbyt "nowoczesna", by wierzyć w lisołaka. I zbyt odważna, by zastanawiać się nad tym, czy istnieje czy nie.


Stanęła przed drzwiami do piwnicy, zza których rozlegał się hałas przerywany teraz krótkimi momentami ciszy. Do wspomnianych trzasków doszły również odgłosy przypominające skomlenie i pojedyncze warknięcia. Judy nie miala wątpliwości, to musi być żywe zwierzę.

"Lisołak czy nie, jeśli ma złe zamiary, to zaraz będzie martwołakiem... albo przynajmniej go zapuszkuję, tak, od tego tu jestem" - dodawała sobie otuchy Judy.
Nie bez drobnego zawahania, pchnęła drzwi prowadzące do piwnicy.
Przywitała ją ciemność.
A następnie błysk ślepi. Błysk, który przeraziłby każdego królika tak, że ten nie mógłby się ruszyć. Ale nie Judy. Ona po prostu zapaliła światło.

Niestety to "coś" było szybsze. Zdążyła zobaczyć go tylko na ułamek sekundy, zanim do niej doskoczył. Przemknęło jej przez myśl, że go zna, że wie, jak wygląda. Ale kiedy chwycił ją mocno za łapy, nie mogła się poruszyć. Nie pomyślała, by go kopnąć, czy spróbować się wyrwać. Po prostu tkwiła w tym uścisku. I było jej z tym dobrze.
- Głupi lis...ołak.

* * *

Następnego dnia

- Naprawdę myślałaś, że to byłem ja?! - zapytał zdziwiony Nick.
Judy zakrywała oczy łapami. Starała się unikać wzroku przyjaciela.
- Myślałam, że to ma sens. Że jednak przyjechałeś i próbujesz mnie wystraszyć.
- Nie, mówiłem, że mi się nie chciało. Przecież zazwyczaj mówię ci prawdę. Ale hej, przynajmniej będe wiedział, jak wpaść do ciebie następnym razem.
- Haha, dobre! - Judy odrobinę się rozchmurzyła - No tak, to spotkanie, to był jednak drobne... rozczarowanie.
- Rozczarowanie? Wilkołaka nazywasz rozczarowaniem? - odparł zdziwiony lis
- Wilka, Nick. To był bezdomny wilk, który nażarł się czegoś ze śmietnika i zaszył się w naszej piwnicy.
- I siedział tam, dopóki nie rzucił się na ciebie, a potem trzymał tak, że nie chciał puścić. Wilkołak jak nic!

Judy pokręciła głową, uśmiechając się do przyjaciela.
- Wiesz, że wilkołak to nie jest po prostu rozwścieczony wilk, prawda? A ten był po prostu przerażony i bardzo się ucieszył, gdy kogoś zobaczył!
- Mógł ci zrobić krzywdę!
- Hej, jak się tak o mnie martwisz, to mogłeś być tu ze mną zamiast marudzić, że masz daleko...
- Wybacz, byłem zajęty.
- Ach tak?
- Tak, zabijałem wilkołaki, gdy zadzwoniłaś.
- Imponujące.
- Nie chcę się chwalić...
- To jak się nazywa ta gra?
- ............................Cwane Króliki IV
- Chyba powinni zmienić nazwę na Głupie Lisy!

- Śmiechom nie było końca. No dobrze, to jak się uwolniłaś z żelaznych objęć tego wilka? - zapytał się Nick.
- Powiedzmy, że... jedną łapkę może mieć delikatnie skręconą. I może boleć go brzuch... albo podbrzusze. Nie wiem dokładnie, bo było dość ciemno.
- Aż mnie boli na samą myśl... Straszne!
- Nie, to nie była straszna historia. Chcialam lisołaka, a dostałam... gorszy model!
Nick uśmiechnął się tajemniczo.
- Wszystko można jeszcze naprawić...

Zaraz, to miała być straszna historia? Mere, oddawaj kasę. O, zaraz, nic ci nie płaciłem!

21 komentarzy:

  1. Oddawać hajs z Jutuba :D. A historia nafet zabafna. Gratki

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślałem że nie wiem co myślałem

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no, miły klimat się zrobił. Zaczynam dochodzić do siebie po tym zawale.
    Znaczy tak, było strasznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
    MERE, TY BEZBOŻKRÓLIKU
    JAK MOGŁEŚ TO ZROBIĆ
    JAK MOGŁEŚ PRZESTRASZYĆ SWYCH CZYTELNIKÓW
    CZY TY MASZ RZOUM I GODNOŚĆ CZŁOWIEKA, TFU KRÓLIKA
    I TAK SIEDZIAŁEM W CZWARTYM RZĘDZIE
    I JESTEM Z TEGO DUMNY

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej, niech ktoś zmieni sobie nick na Cyklon B.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Nie bój się, na pewno jakiś Darth Książę z Bajki przybędzie i Cię uratuje.

      Usuń
    2. Może i jestem Frankestobkiem, ale dalej pozostaję Paladynem Królestwa! Viraxie, wyrusza... Tym razem więc wyruszę sam.

      Usuń
    3. Oby tylko Darth Książę z Bajki miał defibrylator.

      Usuń
    4. Cóż to, nie wierzysz w potęgę Pocałunku Prawdziwej Miłości?

      Usuń
    5. Ale sztuczne oddychanie chyba nic nie pomoże w przypadku zawału. Ale, jak udowodnił Disney, ze śpiączki wyleczy.

      Usuń
    6. A ten Książę z bajki będzie rzecz jasna jechał na mnie, swoim dzielnym wilku.

      Usuń
  7. Cichy Futrzaczek nie jest strasznym nickiem!
    A gdzie Seluna, tfu, Strachuna,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Przed chwilą to samo mu powiedziałam.
      2. Zrezygnowała z członkostwa w redakcji.

      Usuń
    2. Powinno być coś w stylu "CicharijFutromirijev".

      Usuń
  8. Największym koszmarem z tego tekstu była literówka po 2 obrazku.

    "Do juta" ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co jeśli Ci powiem, że to nie była literówka i Meremu chodziło o tę tkaninę, która będzie ostatnią rzeczą, jaką zobaczysz w życiu?

      Usuń