mnie nie widać! yay!

czwartek, 6 października 2016

Zaraz... to ja mam ogon? #19 Podsumowanie

[Źródło]
Zgodnie z obietnicą, przechodzę dziś do podsumowania serii Zaraz... to ja mam ogon? Razem z Kiranią przedstawiłyśmy w niej wiele możliwości - ssaki roślinożerne i drapieżne, małe i duże, żyjące w stadach i samotnie. Starałyśmy się każdemu zwierzęciu przypisać pewne (w miarę zgodne z rzeczywistością) cechy charakteru, by łatwiej wam było się z nimi utożsamić. Dlatego też konie były strachliwe, surykatki opiekuńcze, a ryjówki nie przepadały za towarzystwem.


Jednak biorąc pod uwagę, że seria rozpoczęła się jeszcze w kwietniu, to po pierwsze wielu z was dołączyło do grona czytelników później, a po drugie nawet jeśli śledziliście ją od początku, jest spora szansa, że część z informacji już zapomnieliście. Dlatego na początku posta chciałabym przypomnieć wszystkie poprzednie odcinki. Mogą się też przydać, jeśli macie na myśli jakieś konkretne zwierzę, jednak chcielibyście się upewnić, że to dobry wybór. Dodatkowo do każdego posta z serii dodałam etykietę Zaraz... ogon?, dzięki której zawsze będzie łatwo znaleźć wybrany odcinek.


Część pierwsza O co chodzi?
Część druga Rzędy i rodziny
Część trzecia Wybór środowiska
Część czwarta Stekowce i torbacze
Część piąta Nietoperze
Część szósta Szczerbaki i łuskowce
Część siódma Zajęczaki
Część ósma Trąbowce
Część dziesiąta Nieparzystokopytne
Część jedenasta Parzystokopytne
Część czternasta Hienowate i łaszowate
Część piętnasta Szopowate i mangustowate
Część szesnasta Niedźwiedziowate
Część osiemnasta Owadożerne


 Jak przed chwilą wspomniałam, zwierzęta otrzymały cechy charakteru zgodne ze swoją naturą. I na pierwszy rzut oka wydaje się, że to ma sens - przecież w filmie lis utożsamiany jest ze sprytem, króliki w spokoju uprawiają marchewkę, unikając przy tym kontaktu ze strasznym, wielkim światem, natomiast łagodna owieczka potulnie kolejne polecenia wymagającego szefa. No chyba, żeby jednak nie...


Idąc dalej tym tropem, mamy:
- odważną i żądną przygód króliczkę,
- słonicę o dziurawej pamięci,
- agresywnego fenka,
- leniwego, utuczonego geparda,
- niezależną i występującą wespół z tygrysami gazelę.
I właściwie w tym momencie cała seria zaczyna się sypać. Bo w końcu kim jesteśmy, by podważać decyzje Howarda i Moore'a?


Zresztą patrząc na sprawę realnie, pewnie większość z was, o ile podjęła w ogóle jakąś decyzję, to i tak wybrała jakiegoś drapieżnika. W końcu nikt nie chce być postrzegany jako ofiara, która dodatkowo w języku polskim może kojarzyć się negatywnie z wyrażeniem ofiara losu.


Istnieje też szansa, że po prostu zakochaliście się w wyglądzie jakiegoś zwierzątka, co właściwie jest całkowicie zrozumiałe - jako gatunek generalnie jesteśmy wzrokowcami.
Myślę, że nie zostaje mi nic innego, jak zacytować frazę z filmu: Welcome to Zootopia, where anyone can be anything! Dlatego jeśli postanowiłeś zostać nieśmiałym niedźwiedziem, zgryźliwą sarną lub hieną samarytanką, niech tak będzie.


Co prawda podoba mi się wizja, w której charakter każdej postaci pasuje do jej wyglądu, ale jak już wspomniałam - nie mnie o tym decydować.
Mam też oczywiście prośbę do was - podzielcie proszę w komentarzach swoimi wyborami. Najszczęśliwsza będę, jeśli poza gatunkiem ssaka dopiszecie jakieś krótkie uzasadnienie, ale i bez tego będzie miło dowiedzieć się, jak wyobrażacie sobie siebie w świecie Zootopii.
No i przypominam, że gdyby ktoś pragnąłby przysłać nam do publikacji swojego OCka, to powitamy go z otwartymi ramionami. Łapkami.

10 komentarzy:

  1. Wciąż nie umiem wybrać, myślę nad tym już od paru miesięcy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, to naprawdę trudna decyzja...

      Usuń
  2. Wybrałabym rysia albo żbika, albo jakiegoś małego kota. Moje cechy się z nimi pokrywają jestem niezależna, tajemnicza i niestety... leniwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim skromnym zdaniem to bardzo szlachetne cechy.

      Usuń
  3. Przyznam, że choć serię czytałem, to nigdy nie mogłem się zdecydować, jakim zwierzęciem jestem. Najbliżej mi chyba do gryzoni...

    (...) Zresztą patrząc na sprawę realnie, pewnie większość z was, o ile podjęła w ogóle jakąś decyzję, to i tak wybrała jakiegoś drapieżnika. W końcu nikt nie chce być postrzegany jako ofiara(...)

    ...ale gdzieś tam w głębi czai się drapieżny kot!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież wszyscy wiedzą, jakim zwierzęciem jesteś, imperatorze. Masz swoje zdjęcie na avatarze.

      Usuń
    2. Wiem, tylko chciałem was sprawdzić. :v

      Usuń
  4. Myślę, że byłabym koniem - mam odpowiednie cechy charakteru, no i lubię konie. ^^
    Ale zastanawiam się nad panterą śnieżną... Pięknie wygląda ten gatunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, irbisy są piękne.
      Ja właśnie ostatecznie zdecydowałam się na konia, a właściwie siwego kuca. Przy czym kuc to koń do 148cm, nie musi to być szetland ;) Więc byłabym czymś w tym stylu: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/f8/52/82/f852826d1432b920a23862ca0c931dc0.jpg
      Nie w tym: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Grey_Shetland_pony_-_geograph.org.uk_-_1606748.jpg

      Usuń
    2. Gdybym była koniem, musiałabym mieć gniade umaszczenie - innej opcji nie przyjmuję. :D
      I z racji mojego niskiego wzrostu mogłabym być kucem, a dokładniej kucem connemara. A to dlatego, bo w takiej pewnej grze Howrse hodowałam przeważnie tylko tą rasę i ją polubiłam.
      Dobra, jestem kucem, zdecydowałam się! ^^

      Usuń