mnie nie widać! yay!

niedziela, 26 marca 2017

Fanarty, fanarty, fanarty #78


Dzisiaj mamy WHOday, tak że edycja fanartowa z Doctorem musi być. Sęk w tym, że nie obejrzałam ani jednego odcinka... Co robić? Jak żyć? Chyba będzie znowu postawić na pseudo śmieszne śmieszkowanie. Mówi się trudno.


A co powiecie na kolejny dzień z życia w redakcji oraz reakcje adminów i redaktorów na dane sytuacje? Kto jest za?
Nie słyszę żadnych sprzeciwów, tak więc ruszamy.


Mina Judy idealnie odwzorowuje moją minę, gdy przypominam sobie o konieczności szukania źródeł obrazków, które szybują spokojnie w odmętach Internetu. A kim jest Doctor?
Ano tymi wszystkimi zuymi ludźmi, którzy nie raczą podawać miejsca, w którym znaleźli arta.



O rany... jak wymyślić reakcje dla tylu osób? Ogłaszam więc mały konkurs: w komentarzach piszcie, kto jest kim; możecie wybierać członków redakcji, czytelników, Leszków, kogo chcecie. Ważne, żebyśmy dowiedzieli się, kim tak naprawdę jesteśmy...
Tylko proszę, nie każcie mi być tym zielonym bykiem, ok?


O! A tak wygląda każdy z nas, gdy wraca ze szkoły/pracy/czegokolwiek. Herbata, kapelusik i rzecz jasna kij bejsbolowy, aby walić bezbronnych ludzi po głowach pograć z kolegami.


To jest ten moment, kiedy chcąc popisać się przed znajomymi zakładasz muszkę, spodnie w kratkę, koszulę na guziki, bierzesz flet w dłoń i idziesz szpanować przed wszystkimi.


Kiedy udajesz przed resztą redakcji, że zrobiłeś korektę wszystkich postów na blogu, odpowiedziałeś na wszystkie maile i w ogóle jesteś wzorowym adminem. I tylko ta lewa brew zdradza, że kłamiesz.


Kiedy po ciężkim dniu chcesz zjeść jabłko, a ono uśmiecha się zuowrogo do Ciebie (czy tylko ja to widzę?). I wtedy do akcji wkracza jakiś denerwujący królik, który pragnie rozwiązać tę tajemnicę.

To tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że moja niewiedza o Doctorze Who nie sprawiła, że zrobiliście tak:


No. Chciałam, jeszcze podziękować Mr B, który podarował mi te obrazki. Bez niego całe to śmieszkowanie by nie powstało :)

Trzymajcie się!

6 komentarzy: